Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżniczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżniczo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

Godzina po godzinie.


Jupi! Bawimy się znowu :) Tu możecie podejrzeć dzień Antilight --->klik.
Zeszły tydzień spędziłam w górach. Zrobiłam bardzo dużo zdjęć, ale dopiero w dniu wyjazdu zmobilizowałam się do cykania co godzinę. A wyglądało to tak:


Teraz Wasza kolej! Jest więcej słońca i więcej czasu, bo aż do 4 kwietnia czekamy na Wasze linki. Zasady znajdziecie tu --->klik, a linki możecie zostawiać w komentarzach pod tym postem lub tu --->klik.
Powodzenia :)
u.

piątek, 14 marca 2014

Pisze pani na maszynie.

W jednej z szufladek w mojej głowie znajduje się kilka marzeń, które sobie po prostu są. Bez bliższych planów realizacji, bez specjalnej skarbonki, do której zbieram fundusze na ich realizację. Czasami, któreś z tych marzeń spełnia się nieoczekiwanie, a ja cieszę się wtedy jak dziecko, które dostało wymarzony prezent. Ostatnio właśnie tak się cieszyłam, skakałam do góry i wznosiłam dzikie okrzyki. Zostałam właścicielką maszyny do pisania :)


Pierwsze zdjęcie nowego skarbu oczywiście musiało zostać oscrapowane. :) Użyłam nowych pastelowych kolekcji MY Mind's Eye i 7 Dots Studio. Szczegółową listę materiałów znajdziecie na blogu scrapki.pl --->klik.


Kiedy czytacie ten post, ja z nowym travel journalem pod pachą jestem już pewnie w okolicach Krakowa. Postanowiliśmy przywitać wiosnę w górach :)
Pięknego weekendu!
u.

poniedziałek, 25 listopada 2013

album z miętą i zielonym turkusem.

Ten album był w mojej głowie od dawna. Czarno-białe zdjęcia w neutralnej oprawie z kropelką koloru. Pod wpływem kolekcji >Whoo lives here< SODAlicious zdecydowałam się na miętę i zielony turkus. Wyszedł grubaśny. Ilość zdjęć byłaby przytłaczająca, więc wrzucam kilka, a jeszcze kilka do podejrzenia tu --->klik.


Już jutro mój ostatni listopadowy wtorek u SODy, aż łezka w oku się kręci.
u.

czwartek, 14 listopada 2013

z travel żurnalem pod pachą.


W tym tygodniu na blogu SODAlicious ujawniłam swoją słabość do zbierania pamiątek wyjazdowych. Jakiś czas temu uporządkowałam swój nawyk na kartach travel journala, a to wszystko dzięki Jaszmurce :* Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się bliżej o co kaman zapraszam tu --->klik.


Wklejanie pamiątek i spisywanie wyjazdowych wrażeń wciągnęło mnie na maksa. Zakochałam się w tej formie podróżnego dziennika. SODowe journale nadają się do tego idealnie. Są wytrzymałe i nie za duże.


Deszczowy journal pojechał ze mną w ostatni weekend na Litwę. Teraz czeka na wywołanie zdjęć.
Zapraszam na krótką wycieczkę ulicami Kowna i Wilna.






u.

P.S. W kominie zagnieździło się nam licho. Sąsiedzi radzą, żeby od czasu do czasu przepalić suszonymi obierkami ziemniaków, to powinno licho wypędzić. Uwielbiam takie wiejskie smaczki :)

poniedziałek, 21 października 2013

nad morze? o każdej porze!

 
Z wyjazdami nad morze jest u mnie tak, że wystarczy rzucić temat, a ja już się pakuję. Nie ważne czy lato czy zima. Morze uwielbiam o każdej porze roku i dnia. We wrześniu udało nam się wyjechać na weekend na Mierzeję Kurońską. Zdjęć z tego wyjazdu mam sporo, a właściwie podwójnie sporo, bo wyjechaliśmy w powiększonym składzie. Powoli powstaje album, który wkrótce na blogu. Póki co scrap.


Na blogu scrapkowym trwa monochromatyczny tydzień inspiracji. Zerknijcie na jakie kolory zdecydowały się dziewczyny ze scrapkowego DT i koniecznie przyłączcie się do zabawy.
u.
p.s. Chyba się przebudzam wirtualnie, nawet zmiany zaczęłam szykować, ale póki co cichosza, żeby nie zapeszyć :)

środa, 16 października 2013

był sobie wiatr



Był sobie wietrzny dzień w sierpniu, który zmienił nasze urlopowe plany. Jakby ktoś za pomocą pstryczka-elektryczka włączył wiatr. Nie wypłynęliśmy.


Wtedy byłam zła, baaaaardzo. Dzisiaj myślę sobie, że chociaż zdjęcia ciekawe wyszły. To co, na scrapa? Jakże mogłoby być inaczej.


Na blogu scrapki.pl liftujemy pracę Asi. Macie ochotę dołączyć? --->klik
u. >I<

piątek, 27 września 2013

more IDEAS than TIME.


Zdjęcie mówi samo za siebie, cała kwintesencja mnie. Nic dodać, nic ująć i coś mi mówi, że to się nie zmieni. A ponieważ tęsknie za blogiem, więc bez zbędnych wstępów, serdecznie zapraszam wszystkich chętnych na tygodniową podróż.
miejsce: www.scrapkipl.blogspot.com
termin: 23-28 września 2013
koszt: chwila czasu


Kilka szczegółów dotyczących tego scrapa przeczytacie --->TU. 
Super weekendu!
u. >I<

wtorek, 27 listopada 2012

listopadowy dzień godzina po godzinie


To był intensywny tydzień. Codziennie próbowałam zrobić zdjęcia co godzinę i codziennie łapałam jakąś "dziurę" w czasofotoprzestrzeni. Jakoś aparat nie chciał wpasować się w ferwor przygotowań do mini urlopu. Ale udało się! W niedzielę się udało. Dzień pod hasłem "jedzenie w trasie". Mam nadzieję, że Was nie zanudzę. Zmieniają się środki transportu, posiłki i wieczór był miły :)
 
Podsumowanie dnia: aby dotrzeć do Lejdi (kilk) należy skorzystać z trzech środków transportu: autokaru, samolotu i samochodu ;). Mielić ozorami skończyłyśmy o 4:30, co oznacza, że mój dzień dobił do imponującej liczby 23 godzin.
Zajrzyjcie jak wyglądały dni:
- Antilight --->klik
- ach! --->klik
- jojci --->klik
- enes --->klik
- mamyjagody --->klik 

Dziękujemy za wspólną zabawę :*
u. &>I<

poniedziałek, 5 listopada 2012

czekoczynowe warsztaty

Są tacy, którzy podejrzewają, że zgubiłam się w wirtualnym świecie. Nic podobnego, jestem i macham Wam :). Miałam ostatnio intensywny czas pełen spotkań. Poza tym remontowo nastał strategiczny moment wybierania włączników i kolorów ścian. Wpadam więc na krótko, aby donieść, że byłam na warsztatach Czekoczyny z Lejdi w Manufabricum u Wolfann. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o tajemniczych wyrazach użytych w poprzednim zdaniu po prostu na nie kliknijcie, dzięki czemu poznacie trzy ciekawe osoby i jedno inspirujące miejsce :). Oświadczam, że Czekoczyna przewaliła mój journalowy poukładany świat do górny nogami. Od tygodnia w związku z tym nie mogę się odnaleźć ;).
Czekoczyna próbuje podzielić się z nami swoja wiedzą.
Praca wre.






































        




Czeko najpierw nas oswoiła mówiąc, że journalowanie to zabawa, więc dowolność i spontan. Kiedy poczuła, że już jej zaufałyśmy zrzuciła bombę w postaci gessa, pasty strukturalnej i innych nagrzewnic.
Pierwszy raz trzymałam to urządzenie w ręku, stąd dziki entuzjazm.
U dziewczyn jakby trochę mniejszy, pewnie nie scrapują bez nagrzewnicy.

Ciocię Lejdi ożywił prezentowy rysunek.
Mina Czeko mówi sama za siebie. Zrozumiała, że ma mało pojętne uczennice.
Dziwnie było mi na początku w tym świecie, ale prowadzona za rączkę coraz bardziej zaczęłam otwierać buzię ze zdziwienia. Magiczny stempel zupełnie mnie zaczarował. Fajnie jest spróbować czegoś zupełnie nowego. Nie twierdzę, że przejdę na nagrzewnicową stronę mocy, raczej nadal będę fanką niskokosztowego scrapbookingu, ale już planuję zakup pasty strukturalnej. A to wszystko dzięki Czekoczynie :*
Zmieniałam coś w kółko a ostatecznie i tak napis do góry nogami przykleiłam :)
Część powyższych zdjęć bezczelnie i bez pytania podprowadziłam Lejdi. Mieszkałam u niej przez trzy dni, zwaliłam się jej na głowę z osobą towarzyszącą. Póki co więcej nie napiszę, niech nadal myśli, że mi się nie podobało ;P. W relacjach fotostory jest najlepsza, więc po zdecydowanie więcej zapraszam tu --->klik.
Kolorowych snów,
u. >I<