wtorek, 27 stycznia 2015

O scrapbookingu i warsztatach walentynkowych.

Dawno nie było na blogu nic o scrapbookingu, a zdarza mi się jeszcze scrapować ;) Prowadzę warsztaty, współpracuję cały czas z Histories de Pages i sobie coś tam czasami dłubię. Blog poszedł w wiejsko-drewnianym kierunku, ale na scrapowe tematy też znajdzie się kawałek wirtualnej przestrzeni.


Zapraszam bardzo serdecznie mieszkańców Sokółki i okolic na warsztaty do Bubustacji. Zrobimy razem kartki walentykowe. Będziemy kleić warstwy, chlapać tuszami, dziurkować, szarpać i gnieść papier. Wszystkie szczegóły znajdziecie wyżej i facebooku Bubustacji --->klik. Do zobaczenia :)
u.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Z miłości do drewna i natury.

Za trzy tygodnie walentynki. Lubicie czy uważacie za kolejne hamerykańskie święto, które na siłę próbuje się wcisnąć do polskiego kalendarza? Ja lubię. Trochę z sentymentu (pierwsza randka z mężem), trochę dlatego, że uważam, że zdecydowanie za rzadko wyrażamy uczucia. Każda okazja jest dobra, żeby powiedzieć komuś coś miłego, więc jeżeli ktoś potrzebuje motywacji w postaci święta pełnego serc i czerwieni, do dzieła! Z miłości do drewna i natury powstały nasze nowe rzeczy.
Rękawiczki wydziergane przez Olennkę --->klik. Zdolniacha co? :)


Dębowe serca krzywulce są zrobione z plastra drzewa, widać więc na nich wyraźnie słoje. Mają od 10-12 cm wysokości. Są wyszlifowane na gładko i zabezpieczone naturalnym woskiem. Cena serca 20zł/szt.
Komplet dwóch podkładek z wypalonymi sercami jest z brzozy. Wyszlifowane na gładko, zaimpregnowane woskiem naturalnym. Cena 26zł/komplet (2 sztuki).


W zakładce zamówienia są zdjęcia z dostępnymi aktualnie rzeczami. Wystarczy wybrać numerek i wysłać mejlem. Rzeczy są też dostępne w Sokółce w Bubustacji i w Białymstoku w Kaffka Bistro.


Pełnego miłości tygodnia :*
u.

P.S. Na koniec kulisy naszej mini sesji z psem i choinką.

niedziela, 25 stycznia 2015

O zamówieniach na zamówienie.

Pisząc pierwszy raz o możliwości zamawiania naszych produktów przez internet nie spodziewałam się, że postawicie przed nami tyle wyzwań! Właśnie projektujemy wewnętrzny domek na drzewie, rozmyślamy o dekoracjach lawendowych na ślub i rysujemy puzzle. :)


Wasze pomysły są zaskakujące. Właśnie te specjalne zamówienia realizuje się nam najprzyjemniej. Podkładki z fragmentami piosenek, z cytatami, coś co będzie miało szczególne znaczenie dla obdarowanej osoby.


Nasze podkładkowe hity jak do tej pory to napis po niemiecku, który powędrował do pani nauczycielki tego języka i diament, który był motywacją do podjęcia pierwszych prób rysowania wypalarką.


Rysowanie przynosi różne efekty, niektóre doprowadzają do łez rozpaczy, inne do bólu brzucha ze śmiechu. Na szczęście udało się wypalić też kilka ciekawych wzorów.


Zajrzyjcie do nas jutro, szykujemy coś nowego :)
u.

czwartek, 22 stycznia 2015

O podkładkach krok po kroku.

Jak przychodzi na świat drewniana podkładka z plastra brzozy? Zapraszamy na fotorelację krok po kroku :)


Drewniane ozdoby, które od nas zamawiacie pochodzą z Puszczy Knyszyńskiej. Mamy spory kawałek lasu do wyczyszczenia, dzięki czemu mamy wpływ na powstanie naszych produktów od samego początku. Tutaj wyjaśnię kwestię, o którą byliśmy kilka razy pytani: idziecie sobie na spacer i wycinacie drzewo? Tak :) ale robimy to w swoim prywatnym lesie. Drzewo w puszczy jest własnością Lasów Państwowych, żeby je kupić trzeba udać się do pana leśniczego, który wyjaśni szczegóły zakupu. W taki sposób kupujemy drzewo, które ma powyżej 10 lat. Drzewo, z którego robimy ozdoby to drzewo z naszego prywatnego lasu, ale tu też uwaga, są przepisy dotyczące wycinki na prywatnej działce. Warto ich przestrzegać, bo kary są słone, zwłaszcza jeżeli bez zezwolenia wytniemy rzadki gatunek drzewa. Więc faktycznie najpierw idziemy na spacer. Z piłą pod pachą, dwoma kotami i psem wybieramy brzozę, którą potniemy na plastry.


Z gałęzi będzie ognisko, pień brzozy wędruje do warsztatu. Umknęło mi gdzieś zdjęcie piłowania dlatego musicie sobie wyobrazić piłę taśmą i powstające plasterki.:) Suszymy je kilka tygodni na piecu kaflowym. Suche plastry wracają do warsztatu, teraz szlifowanie papierem o trzech grubościach. To mój ulubiony moment, wtedy pokazują się słoje i sęki.


Po tym zabiegu zostaje już tylko czyszczenie, wypalanie logo, wypalanie zamówionego napisu, woskowanie i pakowanie.


Włala! Czas na herbatę :)


Szykuje się post o najciekawszych podkładkach jakie do tej pory zrobiliśmy, a były rysunki i napisy po niemiecku :)
u.

środa, 21 stycznia 2015

O fakturach drewna, podkładkach i naszym siedlisku.

Siedlisko, w którym mieszkamy składa się z ponad stuletniego domu, kilkudziesięcioletniej stodoły, obory i letniej kuchni. Wszystkie budynki są drewniane. Niektóre ściany są wypalone słońcem, inne obrośnięte mchem. Najstarsze zabezpieczyliśmy od zewnątrz nową szalówką, żeby przetrwały kolejny wiek. Wszystkie mają niesamowite faktury, które aktualnie inspirują mnie jak szalone.


Połączenie szadzi z drewnem to coś co mnie hipnotyzuje. Godzinę mogę  gapić się na porośnięty mchem i szronem płot. To chyba coś na kształt medytacji :)


Od kilku dni znowu pada śnieg. Jest pięknie biało, a my w tej scenerii tniemy, suszymy, szlifujemy. Poznajemy drewno z każdym dniem coraz lepiej. Oglądamy słoje, które pojawiają się przy szlifowaniu i zachwycamy się każdym plastrem. To już chyba nałóg ;)


Może macie ochotę stać się właścicielami podkładki pod kubek? Wszystkie szczegóły zamówienia przesyłamy na adres e-mail. Wystarczy napisać: dworzysk@gmail.com
A już jutro na blogu pokażemy jak powstaje podkładka krok po kroku.
u.